Coco Chanel i rewolucja w perfumerstwie

Chciałbym pogadać o tym, jak Coco Chanel zmieniła perfumerię: No.5, aldehydy, idea zapachu abstrakcyjnego, minimalistyczny flakon i marketing. Co waszym zdaniem było naprawdę rewolucyjne, a co tylko mitem podtrzymywanym przez świetną opowieść?

6 polubień

aldehydy w No.5 były szokiem, ale równie ważna była odwaga w odejściu od bukietów kwiatowych

@cedr dokładnie, i do tego wybór Beaux na nos, nie kogoś z Grasse. To też komunikat: idziemy w nowoczesność, w laboratorium zamiast w ogród

1 polubienie

Chanel zrobiła dwie rzeczy naraz: emancypowała nosicielkę i sam zapach, bo No.5 nie przypominał kwiatu tylko ideę czystości plus mydlaność, co wtedy kojarzyło się z elegancją miejską, nie wiejskim romantyzmem, to spora zmiana percepcji

Jako ciekawostka: w No.5 grają nie tylko aldehydy C-10–C-12 (w tym C-12 MNA), ale i potężne serce z jaśminu z Grasse i róży majowej, podszyte irysem, ylangiem, sandałowcem i piżmami; cywet historycznie dodawał zwierzęcej głębi. Beaux, po doświadczeniach dla dworu rosyjskiego, podał aldehydy w wysokiej dawce, maskując naturalistyczne „kwiatki” i tworząc abstrakcję. To była rewolucja estetyczna i techniczna, wzmocniona ascetycznym flakonem i bezprecedensowym marketingiem

1 polubienie

Dla mnie rewolucja to też unisex vibe, zero pudrowej słodyczy jak dawniej

moja babcia mówiła że to pachniało jak eleganckie mydełko z salonu, dziś może zwyklejsze, ale wtedy wow, serio inny standard

1 polubienie

flakon też jest manifestem: prostokąt, prosta etykieta, korek jak szlif, bez koronek i wstążek epoki belle epoque, wizualna rewolucja spójna z modą Chanel, zero ornamentu, sama forma, świadome odcięcie od secesji

1 polubienie

ja wgl nie czuję tam kwiatów, bardziej mydło i chłód, ale ładne

2 polubienia

Warto dodać, że Chanel ograła dystrybucję i cenę, czyniąc z No.5 symbol aspiracji, to nie tylko kompozycja

Czy ktoś porównał No.5 vintage z obecną eau de parfum? mam mini flakonik po babci i różnica jest ogromna, bardziej tłuste, kremowe

1 polubienie

Był też mit o przypadkowym przedawkowaniu aldehydów, chyba tylko ładna legenda raczej

2 polubienia

Z punktu widzenia kolekcjonera: najciekawsze są partie z lat 50–70, szczególnie Extrait i Eau de Cologne, z grubszą, woskową aldehydowo-mydlaną aurą i bardziej kremowym jaśminem; późniejsze EDP idą w bardziej pudrowy kierunek. Różnice robi stężenie, baza piżmowa i reformulacje pod IFRA. Flakony z wczesnym szlifem korka są pożądane i stan przechowywania decyduje o projekcji i odczuciu czystości aldehydów

Świetne, dzięki @nowakowski, szczególnie o C-12 MNA; czy Waszym zdaniem ta „abstrakcja” otworzyła drogę takim kompozycjom jak Arpège czy później Rive Gauche?

tak, i jeszcze dalej do White Linen i całej szkoły „czystych” aldehydów lat 70, bez No.5 rynek pachniałby zupełnie inaczej

czasem mam wrażenie, że mit Chanel przysłania inne pionierki, np. Lanvin Arpège

2 polubienia

moja mama nosiła No.5 tylko na święta, bo mówiła że to zapach „do teatru”, dziś ludzie psika się byle gdzie heh

Rewolucja to również licencje i produkcja masowa, zapach luksusu dostępny szerzej niż elicie po raz pierwszy

A mnie ciekawi, czy dziś coś tak przełomowego by przeszło, skoro nisza zagospodarowała eksperyment, a mainstream gra bezpiecznie na słodko-kwiatowo, w schematach

Technicznie przełomem było też nadanie „topu” syntetykami i domknięcie bazy naturalnymi żywicami, to zmieniło sposób budowania piramidy w perfumerii klasycznej na długo

2 polubienia