nie lubię No.5, pachnie na mnie jak kostka do prania, po prostu sory
ciekawe że Chanel wcześniej lansowała prostotę w modzie, a w zapachach prostota jest paradoksalnie zbudowana na skomplikowanej mieszance, to taka kontrolowana czystość a nie minimalizm dosłowny
Pamiętajmy też o roli reklam: fotografia Avedona, później spoty Ridleya Scotta i wreszcie hasło z Marilyn, to budowa mitu, który wzmacniał rewolucję zamiast ją przykrywać na dekady i globalnie w świadomości
mam EDT z 2010 i faktycznie jest świetsza, mniej kremu, nadal klasa ale inaczej, na skórze latem super trzyma
Warto wspomnieć o polityce surowcowej Chanel, własne uprawy w Grasse zabezpieczały jaśmin i różę, to ciągłość jakości mimo reformulacji i kontroli łańcucha dostaw surowców
mit mitem, ale bez odwagi klientek to by nie zaskoczyło, ludzie kupili nowość wtedy naprawdę odważnie, wybrzmiało społecznie
czy były wcześniej aldehydy w Guerlainie? pytam bo kojarzę Après l’Ondée, ale to jednak inny typ mgiełki, No.5 to bardziej czysta iskra
dla mnie rewolucja była też społeczna, kobieta decydowała o zapachu, nie mąż czy bukiecik, to była manifestacja nowej roli publicznie i codziennie
swoją drogą dlaczego No.5 a nie No.1, ktoś wie? zawsze mnie to ciekawiło
Wg anegdot @user1, numeracja była serią próbek od Beaux i Gabrielle wybrała piątkę, a piątek był jej szczęśliwym dniem, stąd nazwa, prosto i skutecznie marketingowo