Zbieram próbki jak szalona i zaczyna się chaos, układać alfabetycznie według marki czy raczej wg nut i rodzin zapachowych, co Wam lepiej działa w praktyce?
U mnie alfabet po marce, a w środku pudełka karteczki z nutami, szybko znajduje się to, czego szukam i nie mieszam fiolek między firmami.
Dzięki @justyna1964, myślałam odwrotnie, bo nuty prowadzają mnie skrótami do nastroju, ale może alfabet mniej się sypie przy dopływie nowych próbek, hmm.
Z perspektywy maniaka kataloguję dwutorowo: główny układ alfabetyczny po marce i nazwie, a w arkuszu tagi nut (np. cytrusy, żywice, irys), koncentracja, rok, perfumer i partia; to pozwala filtrować po nastroju, ale na półce łatwo odkładam na miejsce; próbki w woreczkach strunowych z etykietą, fiolki bursztynowe, pudełka opisane kodem, w środku saszetki z żelem krzemionkowym; zero słońca, chłód szafy, nie lodówka; nie mieszam olejków z alkoholowymi.
alfabet ratuje czas, nuty mam w notatniku obok telefonu
Ja według rodziny i surowca, mam pudełka cytrusowe, kwiatowe, drzewne i mixed, bo tak testuję, ale trzymam listę alfabetem, inaczej ginę w bałaganie.
u mnie to wieczny rozgardzasz, wrzucam jak leci i potem nie wiem co gdzie, chyba zrobie alfabet bo nuty mylą, serio
Jeśli często porównujesz flankery, alfabet pomaga, bo masz razem markę i linię; przy nutach pamiętaj, że czułość nosa się zmienia, więc sugeruję tagi wielokrotne w arkuszu i skany kart zapachowych, żeby szybko przypomnieć akordy.
Alfabet + przekładki kolorami pod rodziny nut, bardzo wygodne.
Robię według nut, bo wybieram testy do pogody i humoru, a index alfabetyczny mam w aplikacji Notion, działa spoko, łatwo filtruję i sortuję.
Po stronie przechowywania ważniejsze od układu jest stabilne środowisko: 15–20°C, brak UV, minimalna wilgotność; próbki atomizerowe trzymam pionowo, bo gwinty potrafią łapać przeciek; etykiety na taśmie PP, nie papierze, mniej pylą; alfabetyzuję markę/linia/nazwa, a w bazie taguję nuty, rodziny perfumeryjne i dominujące molekuły (ISO E, ambroksan, kumaryna), wtedy znajdę i po nastroju, i fizycznie.
niby nuty są sexy, ale wracałam do alfabetu, mniej klnięcia.
Mam pudełka po butach jako szuflady, przekładki A–C, D–G itd., a w każdej wkładki z kartonu opisane nutami, działa w domu bez kupowania organizerów.
Alfabet szybko się sypie przy niszach z dziwnymi nazwami.
U mnie klucz to indeks kartkowy na biurku, każda karta to marka i linia, na dole nuty i odczucia, a w pudełkach czysty alfabet; wreszcie przestałam dublować zamówienia próbek przez pomyłki.
nuty mam w głowie, ale jak wpadnie 50 nowych, to tylko alfabet ratuje, inaczej panika i przekopywanie wszystkiego przed wyjściem do pracy.
Robię foldery po okazjach: praca, randka, sport, i tagi nut.
Serio, sortowanie po nutach bywa mylące, bo piramidy marketingowe nie zgadzają się z tym, co czuć, alfabet jest obiektywny, a noty notuję oddzielnie.
ja numeruje pudełka i prowadzę excel, prosto działa.
Kiedyś nuty, teraz alfabet, bo dziecko przestawia i tylko po etykietach znajduję; w arkuszu mam checkboxy: wiosna, lato, jesień, zima, randka, biuro, siłownia.