ehh Cool Water to nie to co kiedyś, ale dalej chłodzi, jak nie przesadze z psikami.
Z nowszych polecam Karl Lagerfeld Fleur de Murier, owocowy, ale z przyjemną, dymną nutą malinowej gałązki, na skórze siedzi bliżej, lecz na ubraniu trzyma cały dzień, bardzo przyjazny biurowo. I cena spokojna.
Jeśli zależy wam na parametrach, patrzcie na koncentracje i atomizer; wiele flakonów w Ross to EDT o lekkim sprayu. Lagerfeldy mają dość suchą bazę z ambroxanem, przez co ‘znikają’ nosowi, ale otoczenie nadal czuje.
Potwierdzam Mexx Ice Touch, biorę co lato, zero bólu głowy, mega świeżość, tania sprawa.
Czy ktoś testował Karl Lagerfeld Tokyo Shibuya? Widziałam na półce, pachniał zielono.
James Bond 007 Ocean Royale, cytrusy i morska bryza, na weekend luz.
Nie zapominajcie o Elizabeth Arden Green Tea, tania jak barszcz, w upał robi robotę, można się dopsikiwać bez wyrzutów. I panowie też mogą nosić.
Zaskoczył mnie też Bruno Banani Man, brzmi śmiesznie, a to przyjemny fougere z lawendą i paczulą, trzyma 6 godzin, cena często poniżej pięciu dych.
Roma klasyczna też bywa, bardziej pudrowa, ale ma w sobie elegancję.
Dzięki wszystkim, zrobię rundkę po Rossie. @projekcja przekonałeś, biorę Lagerfelda vetiver. I sprawdzę James Bond 007 i Romę, brzmią super.