Zastanawia mnie jak pachniały perfumy w starożytnym Egipcie vs dzisiaj, co zostało z receptur kyphi, żywic, tłuszczów, a co zmieniła chemia nowoczesna?
myślę że kiedyś było ciężej, ale zapachy miały duszę, dziś syntetyki rządzą wszędzie
@jozef1987 jasne, tylko czy wiesz coś o konkretnych składnikach, np mirra, lotos, tłuszcz wołowy, wino palmowe?
Egipt to głównie kyphi/kapet: baza z winem i miodem, żywice mirra, olibanum, labdanum, czasem galbanum, plus cynamon, jałowiec, rodzynki, szyszki, macerowane w oleju moringa lub tłuszczach; alkohol etylowy nie był destylowany, więc używano wina/olei i długiego podgrzewania, a zapach noszono też jako kadzidło i maści na skórze, nie sillage jak dziś; lotos błękitny dodawał nut zielono-narkotycznych; dziś syntetyki (ambroksan, hedione, iso e, białe piżma) dają dyfuzję i trwałość, IFRA ogranicza naturalne cynamonowce, styraks, a zwierzęce cywet/kastoreum praktycznie zniknęły
fajny wątek, kyphi kojarzy mi się z kadzidełkiem, trochę jak potpourri w salonie
Archeologia pokazuje też stożki maści na perukach, a nośnikiem był tłuszcz gęsi, wołowy lub olej moringa/rycynowy; takie unguenta były treściwe i bliskoskórne, dziś perfumiarze robią reinterpretacje kyphi w alkoholu, dodając kadzidło CO2, absolut miodu i przyprawy
ja wolę świeżaki, te żywice mnie męczą na lato
Z flakonami też ciekawie: alabastrowe i szklane naczynia ograniczały parowanie olejów, a unguenty trzymano w uszczelnionych dzbanach; papirusy Ebersa i świątynia w Edfu wspominają o ucieraniu składników w moździerzach, podgrzewaniu z winem i dojrzewaniu mieszanki ok. 30 dni, czasem z woskiem pszczelim dla konsystencji; dziś butelki z atomizerem zmieniają odbiór, dają chmurę i projekcję, wtedy raczej rozgrzana skóra, maść i dym kadzidła robiły robotę
skąd kupujecie dobrą mirrę, allegro to loteria niestety
@nowicka6 polecam sklepy zielarskie i arabskie markety, mirra i olibanum bywają świeższe niż online, sprawdź też żywice z Omanu, pachną klarowniej i dłużej
Z punktu widzenia formułowania dziś: dyfuzję i świeżość buduje się aromamolekułami i rozpuszczalnikami lotnymi, Egipt miał cięższe nośniki, więc profil był bardziej balsamiczny, skórny; dodatkowo ograniczenia IFRA na cynamal i eugenol sprawiają, że rekonstrukcje muszą iść w ekstrakty CO2 albo mikrodozowanie
ciekawie, bo vintage z lat 70 też bywały balsamiczne i gęste, aldehydy nie przeszkadzały
wrzucę kamyczek: wtedy klimat robił robotę, stożki maści topniały na skórze w upale, dziś atomizer i klimatyzacja zmieniają całe doświadczenie
wgl polecam kadzidło węgielkowe z mirrą, fajnie uzupełnia cięższe balsamy, klimat jak świątynia
mega dzięki za wiedzę @muskspecialist_pl i @bottlemaster62, rozjaśniliście temat; spróbuję zrobić mini-kyphi w oleju, dam znać czy wyszło chociaż trochę podobnie