Zastanawia mnie, czym kulturowo różnią się orientale od zachodnich: rytuały, składniki, odbiór społeczny, normy noszenia, a także symbolika zapachu w codzienności.
Po mojemu orient to żywice, przyprawy i olejki; Zachód częściej świeżość, mydło, cytrusy, biuro, dystans i dyskretna projekcja.
Dzięki @andrzej_1962, uderza mnie też, że w krajach Zatoki perfumy są gestem gościnności i bogactwa, a u nas raczej prywatną przyjemnością oraz tłem.
Historycznie Bliski Wschód to agar, oud i kadzidła w rytuałach domowych bakhoor; w Europie od wody kolońskiej liczą się świeżość, higiena i sfery prywatne, stąd krótsza projekcja i znajome, linearne cytrusy z lawendą.
ja tam wolę zachodnie, te orienty bywają duszące i męczą nosa
Ale to zależy od kultury noszenia: w Emiratach projekt to status, w Polsce krzywo patrzą gdy ciągniesz ogon z kilometra.
W praktyce różnice widać w koncentracjach i oczekiwaniach: attary i mukhallaty to często olejki bezalkoholowe noszone hojnie na skórze i tkaninach, liczy się sillage godzinami; w Europie EDT/EDP z alkoholem, mniej warstwowania, klimat chłodniejszy, więc szuka się czystości, projekcji umiarkowanej i większej wszechstronności w pracy. Do tego inne normy płciowe, uniseks w Zatoce, a u nas dalej podziały marketingowe.
Na bazarze w Maskacie sprzedawca najpierw okadził mnie bakhoorem, dopiero potem pokazał olejki; to rytuał gościa, u nas test na blotterze i szybka decyzja przy kasie.
Gourmandy orientalne są dla mnie kojące zimą, ale babcia mówi że pachnę ciastkiem, śmieszne trochę.
Orientalizm w perfumach Zachodu to często fantazja: Shalimar, Opium, heavy ambra i wanilia; współczesne mukhallaty idą bardziej w naturalne żywice, oud animalny, róża taif, mniej cukru, inny kontekst społeczny niż reklamy wieczorowych sukien.
Polecicie coś orientalnego do biura, żeby nie krzyczało?
Do biura spróbuj Tam Dao EDT dla drewna, The One Grey gdy chcesz przypraw minimalnie, albo Ambre Sultan bardzo lekko z atomizera podręcznego, 1 psik max.
probnik, przesadzasz z tym duszeniem, wystarczy 1 psik i kultura.
Dzięki @perfumelongevity_pl, ciekawi mnie jeszcze różnica attar vs extrait: czy oprócz nośnika wpływa to kulturowo na sposób aplikacji i percepcję zapachu w przestrzeni publicznej?
Attar to olej na punkty pulsacyjne i w brodę/odzież, extrait jednak rozprasza się alkoholem; @zbigniew63 w kulturze arabskiej akceptowalne jest dymienie, w biurze europejskim minimalizm aplikacji.
u mnie w korpo żadnych potworów, oud to czasem czerwone kartki, lepiej cytrusik i spokój
Różnice w testowaniu też są: u nas decanty, Sephora i blottery, tam kioski z attarami, smarujesz skórę i wychodzisz pachnąc jak po celebracji.
mąż nie znosi oudu, woli zielone chypre, to też różnica pokoleniowa czy bardziej kulturowa?
Na Wschodzie tradycja piżma była realna (kiedyś naturalnego), dziś zastępowana syntetykami; na Zachodzie white musk kojarzy się z czystością, praniem, więc pełni rolę tła, nie aury dominującej. Stąd różne akceptowalne poziomy intensywności i miejsca aplikacji.
u nas nad morzem wilgoć zjada projekcję, orienty robią się płaskie, zachodnie cytrusy dalej dają poczucie świeżości po deszczu.