szukam niszowych zapachów, które nie krzyczą i nie duszą w biurze; raczej subtelne, eleganckie, wyczuwalne z bliska niż ogon, macie sprawdzone typy
Byredo Blanche, Heeley Cardinal, Tam Dao EDT, Malle L’Eau d’Hiver – spokojne, bliskoskórne, świetne do pracy
dzięki @musk_warszawa, Cardinal mnie kusi, jak z trwałością na koszuli
Polecam też Parfum d’Empire Iskander i L’Artisan Dzongkha; są wielowymiarowe, ale siedzą blisko skóry, szczególnie w EDT, zero nadmiarowego ogona
Jeśli chcesz niszę bez przesady, patrz na konstrukcje z niską dawką ambroxanu i bez ciężkich żywic: Frederic Malle Angéliques sous la Pluie (EDT, delikatny musk i kolendra), Essential Parfums Bois Impérial ma czystą, suchą projekcję na długość ramienia, Escentric Molecules 01 to transparentny ISO E, Ormonde Jayne Isfarkand leży płasko, a Diptyque Philosykos EDT jest zielony, świeży, zero wielkiego sillage
ja lubie Blanche i Petit Matin, oba spokojne i ładne do biura
Dla faceta: Heeley Sel Marin latem, Ormonde Man jesienią, oba eleganckie i bez killer sillage, raczej intymne kręgi w użytku
czy Blanche nie jest już zbyt popularne, szukam czegoś bardziej unikatowego jednak
brzmi dobrze @oud, Dzongkha zawsze mnie ciekawiła, czy w EDP nadal siedzi blisko, i jak z trwałością przy klimatyzacji w biurze
Polecam też HYLNDS Foxglove albo Aedes de Venustas Signature, miękkie i transparentne, zero skandalu
Zrób sobie dekanty 2 ml i testuj kilka dni, skóra wszystko zmienia; np. Bois Impérial u niektórych wali głośno po godzinie, a u innych robi się czystym drewnem, podobnie z Philosykos EDT vs EDP, projekcja i słodkość różne
molekuła 01 na mnie nic, ale żonie siadła sztos
Nie demonizujcie sillage, lepiej kultura aplikacji; dwa psiki i po temacie
W Lublinie w Mon Credo mają testery Ormonde Jayne i Malle, można spokojnie sprawdzić
Molecule 01 potrafi znikać i wracać falami, to normalne przy ISO E; dobre do pracy, bo nos czysty, nie słodzik
Petit Matin jest super kulturalny, cytryny nie gryzą, trwa spokojnie 5 godzin
BDK Gris Charnel EDT jest bardziej powściągliwy niż EDP, figowo-herbaciany, raczej osobisty bąbelek; też polecam Tea for Two od L’Artisan, dymny ale transparentny, zero cukrowej bomby, w sali konferencyjnej nikt nie ucieka
Philosykos EDT to zielona figa i mleczko, EDP bardziej kremowy i cieplejszy, do biura brałbym EDT, nie robi ogona, zdecydowanie tak
Uważaj na batch’e Blanche, nowe są cichsze, mniej aldehydów w odbiorze; wciąż bardzo czyste, ale to już nie killer prania
czy ktoś sprzedaje dekant Sel Marin, priv pls