Zbieram wasze typy: aldehydy w Chanel No. 5, Chypre Coty, unisex CK One, akordy wodne lat 90., czy raczej Hedione i dihydromyrcenol?
Największe rewolucje XX w. to moim zdaniem: aldehydy C10–C12 w 1921, które dodały abstrakcyjnej świetlistości; narodziny szypru po 1917 i jego zwieńczenie w Miss Dior; Hedione w Eau Sauvage 1966, otwarcie jaśminu i zjawisko radiacji; zastąpienie nitromusków policyklicznymi; i wreszcie dihydromyrcenol oraz calone, które pchnęły świeżość do Azzaro Chrome i akwatyków.
@originalexpert_lodz dzięki, a jak oceniasz uniseks lat 90., CK One itd., to rewolucja czy marketing?
ja bym dodał reedycje niszowe końca XX w., L’Artisan, CdG, bo to dało odwagę na składniki brudne, animalne, kadzidła
Nie zapominajmy o powojennych bombach szypro‑kwiatowych i zwrocie do syntetyków po ograniczeniach na mchy, IFRA pod koniec wieku zmieniła całe krajobrazy klasyków
CK One to był mindblow w domu
Dodałbym rewolucję w irysie: od pudrowych akordów orris do chłodnych, metalicznych interpretacji dzięki jononom i irone, co pozwoliło wyjść poza kosmetyczny vibe i wejść w haute parfumerie, zwłaszcza w końcówce lat 90.
aquatyki mnie wtedy odrzucały ale teraz rozumiem ten powiew czystości
Bez dihydromyrcenolu nie byłoby takich świeżaków jak Cool Water i później sportowe flankery, to fundamentalna cząsteczka końca XX wieku o projekcji i trwałości nie do zrobienia samymi cytrusami
Nie wiem czy aldehydy to rewolucja, mnie kłuły w nos zawsze od dziecka
Rewolucją była też zmiana marketingu: celebryckie perfumy pod koniec wieku zmieniły oczekiwania masowe, choć zapachowo bywało różnie i presję na flankerowanie
u nas na Płocku wszyscy latali w Cool Water i czuć było basen
Powiedziałbym jeszcze o syntetycznych piżmach, bo to była czysta higiena w butelce, bez nich nie byłoby tego prania vibe w latach 80/90, nie każdy lubi ale działa i mainstream to chłonął jak gąbka, serio
moja babcia miała tylko jedne perfumy całe życie, to też rewolucja? czy nie
Przełomem było też otwarcie drzewno-ambrowe z Ambroxanem, choć to już końcówka wieku i preludium XXI, bo wcześniej bursztynowość robiono balsamami i wanilią.
mnie nauczyła perfumeria, że syntetyki nie są złe, wręcz robią robotę no i trzymają lepiej
Uniseks był ważny kulturowo: przełamanie barier płciowych w perfumach i uproszczenie stylu, białe koszule, sport, minimalizm, wszystko poszło wtedy razem i marki to podchwyciły globalnie
@renata1993 dokładnie, a zapachowo równolegle mieliśmy eksplozję ozonów i zieleni, więc minimalizm też pachniał inaczej niż dekadę wcześniej