Zauważyliście, jak opisy nut budują emocje zamiast listy składników? Interesują mnie przykłady historyczne i współczesne narracje marek, które naprawdę działają na wyobraźnię, a nie tylko marketingowy bełkot.
Dla mnie @wojciechmazur najlepsze są opisy Maison Francis, mniej nut, więcej skojarzeń i wspomnień.
Dzięki @kaminska, też to czuję, ale gdzie Twoim zdaniem zaczyna się tani patos?
Jako pasjonat archiwów reklamowych: już w latach 20. Guerlain mówił o „szalu ambry”, a Coty o „tańcu jaśminu”, czyli metafory dotykowe i kinestetyczne; dziś nisza cytuje miejsca i epoki, np. morskie bryzy, biblioteki, kadzidła z Al-Hasak, co wzmacnia pamięć epizodyczną; skuteczne narracje łączą rodzinę zapachową z obrazem, bez obiecywania cudów typu „pewność siebie w flakonie”.
Czasem brzmi to jak horoskop, wolałbym uczciwą piramidę nut i koniec
mam inaczej, bo opis „pierwszy łyk gorzkiej herbaty o świcie” idealnie oddał wrażenie z nut bergamotki, @zbigniew77, lista nut nic by mi nie powiedziała, nie czuję w niej emocji i kontekstu
Badania pokazują, że słowa sensoryczne zwiększają chęć testu, ale nadmiar abstraktu ją obniża; @wojciechmazur, najlepiej działa struktura: obraz miejsca, jedna emocja, potem dwie konkretne nuty kotwice, reszta w domyśle dla pamięci
Te ich „nocne przechadzki po Paryżu” to mem, serio lol
W latach 80. domy mody pisały jak o tkaninach: ciężar, faktura, trwałość, dopiero później przyszło „storytellingowe” tło bohaterskie; dziś wraca realizm materiałowy: skóra nubuk, tusz drukarski, asfalt po deszczu, mniej frazesu, więcej konkretu.
Ale czy to naprawdę działa na zakup, czy tylko ładnie brzmi w katalogu?
Na mnie działa, bo jak czytam o rozgrzanym kamieniu i figach, od razu wiem, czy to lato w butelce, a nie zimny aldehyd.
u mnie te opisy czasem odrzucaja, @patrycja83 ma racje, wolalbym test blotera i tyle
To ciekawe, @scentmaster50 i @perfumiarz_legnica, czy widzicie różnice w języku nisz vs mainstream, kiedy chodzi o obiecywanie „emocji” wprost w opisach premier ostatnich lat
Mainstream częściej używa obietnic społecznych: uwodzenie, prestiż, „długie spojrzenia”, nisza skupia się na doświadczeniu zmysłowym i topografii; granice się mieszają, ale słownictwo o relacjach dominuje w sieciówkach, bo to łatwiejsze KPI.
Pamiętam foldery Diora z lat 90., tam był „promień słońca na jedwabiu”, działało, choć dziś brzmi nieco kiczowato, ale i tak to pamiętam
Marketing emocji to ściema, pranie mózgu dla snobów
No bez przesady, @roman_1971, emocje są częścią zapachu, nie tylko lista surowców
Dodam, że dobre domy oznaczają metody ekstrakcji, np. absolue vs CO2, i to czyni narrację uczciwszą niż gołe „nocne spacery”, @patrycja83.