Testuję A Drop d’Issey i mam mieszane odczucia: niby czysta lilia bez mydła, a jednak coś plastiku i mleczności; dla Was to świeża czystość czy chemiczny płyn do prania, i jak z projekcją w biurze?
Na mnie to czysta lilakowo-mleczna bańka, bardzo miękka i nie chemiczna, raczej świeże pranie plus migdał, do biura super, projekcja umiarkowana.
@patrycja83 dzięki, jak z trwałością u Ciebie, bo mnie 4h i znika, może to skóra, włosy trzymają dłużej?
Jako maniak kwiatów mówię: to nowoczesny akord bzu budowany na hydroksycytronellalu, heliotropinie i czystych muskach; start bywa mleczno-plastikowy (migdał + nuty solarne), ale po 20 minutach robi się świeżo, kremowo, prawie „czysto po praniu”. Trwałość 6–8h na skórze, lepiej na swetrze; projekcja miękka, bez duszenia, w biurze bezpiecznie i elegancko
dla mnie chemią wali, jak płyn do naczyń, głowa boli
Nie czuję plastiku, raczej miękki, mleczny bez i czyste piżma; na deszczowe dni jest kojący, nieprzytłaczający, chłodny i spokojny, koleżanki chwaliły w pracy.
Na mnie to vibe żelu pod prysznic, przyjemny ale bez szału, projekcja słaba, po 3h ledwo cień.
@roman96 pierwsze minuty potrafią być ostre, psiknij mniej i daj mu się ułożyć; na kremie bezzapachowym łagodnieje i wychodzi ten ładny, bardziej naturalny bez.
@rosepro1972 dzięki za rozbiór chemii, to wyjaśnia start; biorę małą flaszkę pod biuro.