czy perfumy mają płeć kulturowo

Jak myślicie, czy perfumy mają płeć kulturowo, czy to czysty marketing, czy jednak historia stworzyła realne kody „męskie” i „damskie”?

10 polubień

Dla mnie to głównie zwyczaj i półka w drogerii, ale skojarzenia z fougère i pudrowymi aldehydami realnie kierują odbiorem jako „męskie” lub „damskie”.

@mariusz66 czyli mówisz, że kod kulturowy silniejszy niż etykietka, ale nadal wybierasz półką, ja noszę różę i mchem, i nikt nie umarł

1 polubienie

W XIX w. mężczyźni pachnieli pudrowo, a kobiety używały koloń, dopiero marketing powojenny domknął podział, ale to płynna historia, nie esencja natury.

2 polubienia

Historycznie kategorie wynikały z mody i technologii: Jicky 1889 był uniseksem zanim powstał termin, fougère wypłynęło z trendów barberskich, aldehydy i irys trafiły do „damskich” przez haute couture, więc płeć zapachu to konstrukcja czasów, nie molekuł.

2 polubienia

serio, zlewam się Noir de Noir na siłkę i nikt nie płacze, etykietka to mem, ważne żeby nie dusić ludzi w tramwaju

Róża w kulturze arabskiej jest męska jak broda, w Europie zrobiono z niej pudernicę, zmienia się kontekst, molekuła pozostaje ta sama.

2 polubienia

Ale klienci jednak oczekują wskazówek, inaczej stoją jak wryci, więc gender na flakonie porządkuje półkę, nie widzę w tym zbrodni.

1 polubienie

To co nazywamy „męskim” to zwykle struktura fougère/woods, „damskim” floral aldehydic, ale w testach ślepych preferencje są mieszaniną nawyków i projekcji, nie biologii receptorów.

2 polubienia

ja tam nosze co mi gra, mam 3 oud-y i wanilię, facet mówi że pachnę ciastem i jest git

Kiedyś na wsi pachniało mydłem szarym i kolońską, rozdział płci przywiózł nam telewizor i reklamy, więc tak, to kultura, nie nos.

Nie demonizowałabym marketingu, daje język, dzięki któremu łatwiej wejść nowym, potem każdy i tak kończy w niszy i nosi kadzidła latem.

W XVIII wieku woda kolońska była uniwersalna, a podział pachnideł wraz z industrializacją skleił się z modą na rolę płci, co świetnie widać w reklamach lat 50.

Dla mnie etykieta pomaga w prezencie, nie będę ryzykował kwiatowego aldehydu dla szefa, choć sam bym chętnie sprawdził.

Zapach to komunikat, jeśli odbiorca kulturowy czyta go jako ‘kobiecy’, to też fakt społeczny, warto o tym pamiętać w pracy i przestrzeni publicznej.

U mnie w firmie facet w Irise Noir wzbudził hejty, potem połowa zapytała co to, uprzedzenia pękają po drugim psiknięciu.

Rynek klonów też rozjeżdża płeć, bo kopiuje profil bez etykiet, ludzie wybierają nosem, nie naklejką, szczególnie online.

1 polubienie

Nie wiem, ja wolałem kiedyś sportowe świeżaki, teraz irys i mimoza, dojrzewanie nosa chyba zmienia postrzeganie płci zapachu.

@rafal72 jasne, tylko niech te wskazówki nie zamykają, może pisać ‘drzewno-aromatyczny’, a nie ‘dla facetów’, bo to blokuje eksplorację i robi sztywne szufladki

W tradycji bliskowschodniej mężczyźni noszą oud, różę, kadzidło, bo zapach to status i rytuał, nie płeć, Zachód dopiero wraca do tej swobody.