Zastanawiam się, czy Bond No. 9 to głównie marketing NYC, czy faktycznie mają kompozycje warte swojej ceny; jak u Was z trwałością i projekcją, które flakony polecacie na start i czy omijać jakieś oczywiste buble?
Dla mnie połowa to PR, ale New Haarlem i Chez Bond bronią się noszalnością i charakterem.
@polishflanker dzięki, New Haarlem teraz ciężko dostępny, coś w zamian z aktualnej linii polecasz?
Jest sporo marketingu, ale są perełki: Bleecker Street (wiśniowo-jagodowy akord, fiołek, kaszmirany, bardzo przyjemny green-gourmand), Chez Bond to czytelna wariacja na Green Irish Tweed, The Scent of Peace for Him to ambroksan + czarna porzeczka, projekcja 2–3h, ogółem 7–8h skóry; New Haarlem od Roucela (kawa, paczula, syrop klonowy) był świetny, ale bywa reformulowany i zanikający w dystrybucji; po 2015 wyczuwalne odchudzenie bazy w kilku flankerach; na start testuj odlewy, np. Bleecker, Lafayette Street, Tribeca.
serio, 1200+ za syntetyk co znika po obiedzie, nie dla mnie
Lubię Scent of Peace for Her, świeży błysk czarnej porzeczki, noszę do pracy, komplementy lecą.
Flakony gwiazdy robią robotę na półce, ale zapachowo często deja vu, Tribeca przypomina mi Baccarat + orzech, choć przyjemnie się układa.
Potwierdzam, po 2020 niektóre partie Bleecker i Scent of Peace słabsze, ale Lafayette Street trzyma mi 9h na skórze sucha pogoda.
Nie kupuję marki bo polityka PR ich męczy, jednak Wall Street miał fajne algi i pieprz, szkoda że nie wraca.
@amberpro1985 dzięki za rozpisanie, czyli dziś brać próbki Bleecker, Lafayette, Tribeca i sprawdzić batch, coś jeszcze do miasta latem?
Lato: Sutton Place potrafi zaskoczyć kremowym tytoniem na chłodniejsze wieczory, a Coney Island to limonka-zielona tequila vibe, ale projekcja raczej kulturalna.
@perfumehouse_pl na lato jeszcze Chez Bond, chłodny, czysty, bezpieczny, tylko nie przesadzaj z psikiem bo potrafi męczyć w biurze